• Wpisów:23
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:12 minut temu
  • Licznik odwiedzin:1 440 / 53 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Carrie
Miasteczko Salem
Lśnienie
Bastion
Podpalaczka
Cujo
Christine
Cmętarz dla zwieżąt
TO
Misery
Dolores Claiborne
Rose Madder
Desperacja
Dziewczyna, która kochała Toma Gordona
Łowca Snów
Komórka
Ręka Mistrza
Pod Kopułą
Doktor Sen
Pan Mercedes
Znalezione nie kradzione
Koniec Warty
Przebudzenie
Nocna Zmiania
Marzenia i Koszmary
Po zachodzie słońca
Czarna bezgwiezdna noc
Bazar Złych Snów
Chudszy
Spiące Królewny
Joyland
Czarny Dom
Stukostrachy
Sztorm Stulecia
Szkieletowa załoga
Mroczna Wieża II





Co do Kinga, to znajomy mojego chłopaka mieszkał nie daleko niego i znał go osobiście.
Jak zacytował jego słowa "Powiedział: "King to dziwak i tylko zawstydza nasze miasto", ale mimo to lubi jego twórczość"
 

 
Nie pamiętam, który to rok był, ale pamiętam, że moją pierwszą książkę Kinga kupiłam w sieciówce za 9,99. Wydanie ksieszonkowe.

Jaka to była książka? "Cmętarz Zwieżąt", bo taki akurat trafiłam. (Występowała też pod tytułem Smętarz dla Zwierzaków). Moją uwagę zwróciło imię i nazwisko autora. Myślę "Kurde, to ten znany z horrorów! Muszę ją mieć!".

No i kupiłam Taka mała książka, a tak cieszyła Historia była straszna i zapadła mi w pamięć. Ale i spodobała mi się na tyle, że zaczęłam brnąć w ten temat dalej.

Czasem wracam do książek po latach i czytam je ponownie żeby je zrozumieć. Nie, po pierwszym czytaniu nie da się zrozumieć przesłania jakie ma książka. Zwraca się uwagę na samą historię, poznaje postaci i ich otoczenie, ale nie sens. Dlatego wróciłam do Christine i Przebudzenia jeszcze raz. Christine na zawsze zapadła mi w pamięć, bo po części rozumiem Arniego, bo mam z nim wiele wspólnego i dwa, uwielbiam klasyczne samochody, a Christine to jeżdżąca sztuka.

W swojej "biblioteczce" mam obecnie 37 pozycji i jestem w połowie sukcesu

Nie mam określonego planu, według którego je nabywam.
Jest tylko:
- A jest może coś Kinga?
i
- O, tej nie mam, zamawiam. (Albo: O, tych akurat potrzebuję!)

Raz zdarzyło mi się kupić książkę (Carrie) bo była inna okładka i dwa, miałam, ale wydanie kieszonkowe

Listę dodam w osobnym poście, bo ten i tak będzie długi.

Obecnie czytam Komórkę (The Cell) i żałuję, że wcześniej ją po prostu odłożyłam.



 

 
W tym miesiącu przegięłam xD Wydałam prawie 200 zł na książki, ale było warto, bo to king!

Sleeping Beauties (nienawidzę tłumaczeń tytułów na Polski) i Sztorm stulecia kupiłam w mojej ulubionej księgarni Resztę zamówiłam z bardzo fajnej księgarni internetowej znak.com.pl Nawet z przesyłką zapłaciłam o wiele mniej niż bym zapłaciła w księgarni.Za 4 książki zapłaciłam coś około 80 zł. W stacjonarnej księgarni niestety tyle samo zapłaciłam za 2 książki... . W internetowej księgarni z której zamawiałam mają bardzo dużo zniżek na książki i nawet do 50%.
Ostatnio też zamawiałam mamie książkę Zima stulecia za 18* zł bo była przecena 50% Super jest, naprawdę polecam





O mojej obsesji na tle twórczości już w kolejnym wpisie!
  • awatar 50 seasons: @Bad Bunny: Z tym słownictwem się zgodzę haha :D Oj no niestety ludzie teraz zdecydowanie za mało czytają :(
  • awatar Bad Bunny: Dobrze, że w tych czasach ludzie jeszcze czytają :) Szczerze mówiąc w moim otoczeniu jest znikoma ilość takich ludzi, niestety. Stephen'a King'nie czytam tylko z jednego względu - czytam po angielsku, a on ma takie słownictwo, że żeby go szlag trafił :D
  • awatar 50 seasons: @Opiekuńcze skrzydła Oli.: Harlana Cobena również uwielbiam :) Zwłaszcza serię książek z młodym Bolitarem ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cóż, ferie powoli dobiegają końca i bardzo dobrze. Mam dość siedzenia w domu... . Jedyny plus jaki jest to to, że jutro być może przyjdą moje zamówione dzisiaj książki oczywiście Stephena Kinga Zamówiłam aż 4. Ostatnio kupiłam 2 i myślę, że na dwa miesiące powinnam odpuścić sobie kupowanie książek.

Przez ferie zamiast kawy zaczęłam pić herbaty ziołowe. Są zdrowe i mają wiele ciekawych właściwości
Moimi faworytami są: Herbata 7 ziół, miętowa (w suszonych listkach) i herbata z szałwii Lepsze to niż niezdrowe napoje gazowane i sztuczne soki


  • awatar ms moth: Uwielbiam takie kubki <3 Ale akurat do ziołowych herbat nigdy nie mogę się przekonać, za dużo ich się w przeszłości opiłam :D
  • awatar Maadosia: Miętową uwielbiam, ale polecam też piramidki z liptona o smaku brzoskwini pycha ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Długo myślałam, o czym by tu dać wpis i chyba najlepszym rozwiązaniem będzie dać wam wybór

Mam trzy tematy, które może was zaciekawią, a oto one:

1) ciekawostki o stanie Utah

2) co robić, kiedy twój nauczyciel nie umie uczyć dobrze angielskiego, czyli alternatywne sposoby uczenia się w domu

3) Lista filmów, które mogę spokojnie polecić i moje zdanie na ich temat

Czas macie do wtorku




Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nie sądziłam, że ten blog ktoś w ogóle odwiedzi haha Bardzo wam za to dziękuję! ^^
  • awatar Blinky: Nie dziwię się. Bardzo przyjemnie czyta się twoje wpisy! ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Samochód zapewne niektórym bardzo dobrze znany z serialu Supernatural Ale jak to z serialu za dużo się nie dowiemy o jego specyfikacji niestety.

Sedanów już za dużo nie zostało. Na sprzedaż, z tego, co udało mi się wyszukać nie ma żadnych egzemplarzy. Są tylko dostępne coupe

Do serialu z oficjalnego źródła dowiedziałam się dokładnie jaki model wykorzystano.

Jest to Chevrolet Impala Sport Sedan 327 V-8 Turbo-Fire 275-hp 4-speed, model z roku 1967, wersja dla Północnej Ameryki.

Jedni podają, że miała silnik 350, ale to nie prawda, bo przynajmniej w sedanie takiej wersji nie było

Ile to pali?

- około 18l/100km

Wymiary:

- ok. 5,5m długości; 2,3m szerokości; rozstaw osi to trochę ponad 3m

Waga:

- Ok. 1800kg

Najwyższa osiągnięta prędkość:

- 190 km/h

Do setki rozpędza się w 8,8s

Kto by nie chciał takiej bryki
 

 
Włosy zaczęłam zapuszczać od grudnia 2016. Regularnie je podcinam, odżywiam i wgl. No, progres jest Przez rok urosły mi (razem z podcinaniem co miesiąc) o około 10cm.
Dumna jestem z tego postępu, bo kiedy upinam włosy w kok już wszystkie włosy mogę upiąć za jednym razem bez męczenia się z wsuwkami Co miesiąc staram się też robić odżywkę z jajka, oliwy z oliwek i miodu. Pomaga i to bardzo ^^ Włosy miałam wielokrotnie farbowane i rozjaśniane, ale od roku nic z nimi nie robiłam. Mam już spory odrost swojego naturalnego koloru i nie zamierzam ich farbować Pozwalam im żyć własnym życiem po latach katuszy niedługo zamierzam się w ogóle przerzucić na naturalne szampony z ziół
Drugą sprawą jest właśnie uczesanie. Prawie zawsze noszę rozpuszczone włosy, które tylko w ten sposób się niszczą Próbuje naprawiać swoje błędy i próbuję się przyzwyczaić do związywania włosów. Ostatnio nawet moja anglistka mnie pochwaliła za związane włosy haha
W domu staram się nosić koki. Jakoś tak jest wygodniej i nie kusi mnie żeby non stop poprawiać włosy tym samym je znowu niszczyć albo przetłuszczać grzywkę do czego mam niestety tendencję
Nie zależy mi żeby włosy były długie, ale żeby były zdrowe. Dlatego je podcinam co miesiąc. Tak jest zdrowiej Zawsze jest ważniejsze zdrowie niż piękno

A na tym etapie zapuszczania jestem

 

 
Zacznę tydzień od wtorku, bo w sumie ten tydzień zaczęłam od wtorku xD W poniedziałek zrobiłam sobie wolne przed egzaminem praktycznym, no i we wtorek egzamin. Miałam na godzinę ósmą, bo byłam jedyną zdającą XD Cóż, nie było aż tak źle. Zadanie było bardzo łatwe i myślę, że spokojnie zdam A to najważniejsze Później reszta tygodnia była nijaka. Wczoraj odwiedziła mnie moja przyjaciółka, pogadałyśmy sobie i obejrzałyśmy Cult of Chucky. Film porąbany, ale fajny
W tym tygodniu też zaczęłam pracę nad powieścią, którą piszę od sześciu lat. Kurde, z tym przeciąganiem pisania to niedługo Tolkiena dogonię xD Cóż, no niedługo co nie co wydrukuję i dam do recenzji mamie, która lubi moje powieści Ciekawe co powie ;-;



 

 


Tydzień był zwariowany. Nie ma jak to mieć jadę w śnieżycę... no, ale na pogodę nie ma rady No i trzeba umieć jeździć w każdych warunkach pogodowych.

We wtorek czeka mnie część zawodowa praktyczna. Kurde no trzeba jakoś zdać Podobno zadanie ma być banalnie łatwe i nawet przy nim się nie ubrudzimy. Niby takie proste, ale to może być cokolwiek. Zdawać tą część będę sama na hali bo tak wyszło Jest nas 9, ale na liście 10 więc... wylądowałam na końcu i mam egzamin dzień później niż moi kumple z klasy. To będzie dopiero ciekawe xD

Moje weekendowe plany to głównie chill. Chcę się pozytywnie nastawić na egzamin i nie stresować za dużo
 

 
Fani Stephena Kinga na pewno kojarzą ten samochód bardzo dobrze z powieści Christine A kinomani na pewno znają film pod tym samym tytułem z roku 1983 w reżyserii Johna Carpentera

Plymouth Belvedere wyjechał ze stajni Chryslera, który promował go po sloganem "Suddenly, it's 1960!".

Plymouth Belvedere był jeden, ale mylnie jest nazywany "Fury". Dlaczego? Fury to była nazwa silnika pojemności 301 cu in (4,9l.), nie samochodu w roku 1956-1958 Plymouth Fury wyszedł w 1959 i był najwyższą klasą, zaś Belvedere stał się średnią klasą. No i poza tym różniły się wyglądem. Także kurna nie nazywać mi Plymoutha Belvedere Plymouthem Fury, bo to dwa różne modele!

Belvedere też słynął z manualnej dwu-biegowej i automatycznej trzy-biegowej skrzyni biegów z przyciskiem 'PUSH', co zmyliło nie jednego

Nie będę się jednak zbytnio rozpisywała na temat silników bo było ich 8.





Na temat tego samochodu dodam jeszcze jeden wpis, ale nie będzie on dotyczył tylko i wyłącznie samochodu
 

 
Ahhh Charger, tak,ten Charger, którego od razu możecie skojarzyć z Fast & Furious To ta generacja 1970 roku z chowanymi lampami przednimi. Dla mnie, stoi na samej górze listy muscle carów. Dla mnie Ford Mustang Shelby i Chevrolet Camaro się chowają w porównaniu do Dodge'a Chargera. I tak owszem mam go w tle na blogu

Co by tu powiedzieć o specyfikacji? Na pewno silniczek (heh) jest ciekawszy niż w prostej jak budowie cepa silnika jaki mieliśmy w Caddy'm haha!

Tutaj mamy jednostkę 426 V8 Hemi (4-speed)

Wybrałam akurat ten, bo jakbym miała opisać wszystkie jakie były generacje to by się troszku zeszło Oczywiście to jest jedna ze słabszych wersji silnikowych, bo ten potrafi wyciągnąć 220km/h (137mph) i jest wersja TorqueFlite wyciągająca 228km/h (142mph) heh

No, tu (w 4-speed) już było 7 literków pod machą, długość to 5,3m, szerokość 2m, a rozstaw osi 3m.

Co tam jeszcze ciekawego... Do setki rozpędza się w 5,8s... .

Na zapytanie, pani, a ile to pali???

Odpowiem (UWAGA) 25,8 litra na setkę (km)

Czy to dużo? Eeee nie, jeszcznie jest tak źle.
Taki z 440 V-8 Six-Pack TorqueFlite Super Performance Axle Package (1970) pali 33,1 litra na 100km xD




 

 
Zaczynając od mojej pierwszej miłości, czyli Cadillac de Ville; rok 1959.

Samochód, a raczej to potężne bydle (zwłaszcza wersja sedan) uchodził za materialną definicję słowa "luksus".
Słowo "płetwy" i "koniec lat 50tych" kojarzą się pierwsze co to tym oto samochodem

Silnik? Widlasta ósemka 390 cu in (6,4 litra) :3

Ujęłam go w słowach "potężne bydle" nie ze względu na pojemność silnika, ale ze względu na jego długość i szerokość.

Długość to 225.0 inch ~ 5,70m
Szerokość130.0 inch ~ 3,30m

A ile waży samochód ze stali i chromu?
4,900lb do 5,100lb, czyli na nasz "język" od 2,2 tony do 2,3 tony





Jako ciekawostkę mogę dodać, kiedy mój luby opowiadał mi o swoim dziadku, który był mechanikiem, skreślił totalnie Cadillaca. Dla niego Każdy Caddy był amochodem dla biedoty" i kazał "spieprzać z warsztatu z tym szajsem"
 

 
Zaczynając od początku początków na pierwszym miejscu mojej listy jest nie sam wyjazd do Stanów, ale ukończenie szkoły z dobrymi wynikami. Dobre wyniki w nauce i tytuł technika to dla mnie sprawa najważniejsza. Bez dobrego wykształcenia w tym świecie nie osiągnie się dużo

Mam cholernie duże ambicje i oczekiwania, ale i też mam duszę marzyciela, co tworzy istną mieszankę wybuchową.
Dużo od siebie wymagam i jestem dla siebie surowa. Ale to i zdeterminowanie są mi potrzebne do osiągnięcia pełnego sukcesu. Plany i marzenia ot tak się nie zamienią w prawdziwe doświadczenia życiowe, do tego potrzeba się przyłożyć i uczyć na błędach.

Po szkole? Studia? Wyjazd? Praca?

Hm, wyjazd. Zdecydowanie.
Była w planach najpierw praca, potem z pracy zrobiły się studia (anglistyka; inżynieryjne albo zarządzanie), zamiast wyjazdu do USA był w planach wyjazd do Niderlandów, ale plany uległy drastycznej zmianie po poznaniu mojego chłopaka.

Teraz celem jest podbój Stanów Zjednoczonych. Jestem po wielokrotnych dyskusjach z chłopakiem, a co jakby to, tamto i owamto Zastanawialiśmy się na jaka wizę mam przyjechać. Pracowniczą czy wziąć ślub, co by było chyba szczytem szaleństwa haha. No niestety małżeństwo i tak by mi nie pomogło tam zostać na długo, więc podjęliśmy decyzję o wizie pracowniczej. Jako zwykły mechanik pracujący na kontrakt będę miała szansę na dłuższy pobyt i nawet być może zdobycie obywatelstwo, co by było spełnieniem marzeń.

Co jakby to wypaliło?

Pewnie ślub z ukochanym Nigdy przedtem nawet nie myślałam o ślubie, a tu nagle taka zmiana haha! Mam ogromną nadzieję, że uda mi się świętować jego trzydzieste urodziny razem z nim

Wyjazd zakładam na drugie półrocze 2019, czyli no już na przyszły rok Kurde, ale to zleciało!

Jeszcze dalsze plany obejmują, jak wiadomo, założenie przeze mnie własnej firmy, potem może kupno, albo nawet wybudowanie własnego domu w Utah Potem dzieci haha

Plany są ambitne, byle by je krok po kroku spełniać

Moi rodzice nie mają pojęcia, że planuję wyjść za mąż w wieku 21* lat


  • awatar a ray of hope: wow ambitnie :) powodzenia i wytrwałości :) zapraszam do mnie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Część pisemną z M.18 mam za sobą zdaną z zaskakująco dobrym wynikiem Jestem bardzo zadowolona Dwa lata nauki i pół roku utrwalania wiadomości nie poszły na marne, a zdobyta wiedza bardzo się przyda w życiu

A jak tam wam poszły egzaminy zawodowe?


  • awatar 50 seasons: @Sylwia Lisiewicz15: mam nadzieję, że wyniki będą super! :)
  • awatar Sylwia Lisiewicz15: Ja jeden z egzaminów zdałam.Na resztę wyników muszę poczekać do kwietnia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cóż, egzamin nie był łatwy... Mam tylko nadzieję go zdać i tyle;-; Zdane egzaminy i tytuł technika to moja furtka do Stanów... .

 

 
Na początek objaśnienie "TPS" - Technikum Pojazdów Samochodowych.

Hmm. Ta niecodzienna pasja zrodziła się u mnie w bardzo młodym wieku, bo w wieku 5 lat. Szalone? Zainteresowało mnie, kiedy mój tata naprawiał swój samochód i zaczęłam drążyć ten tajemniczy świat motoryzacji

Od coniedzielnych programów motoryzacyjnych takich jak "Fani czterech kółek" w podstawówce po "Auto Reaktywację" w gimnazjum.

W podstawówce już dzięki amerykańskim tzw. filmom drogi, pokochałam amerykańską motoryzację na dobre W gimnazjum za to mogłam się dzielić tym tematem z dwoma przyjaciółkami (co może dziwić). Zwłaszcza jedną z nich, którą wciągnęłam w motoryzację amerykańską Ona pokochała Forda Mustanga z 1969 roku, a ja z Cadillaców przerzuciłam się na Dodge'a Chargera, Challengera potem, po obejrzeniu "Christine" na podstawie książki Kinga, bardzo spodobał mi się Plymouth Fury (Belvedere) z 1958(7). Jeszcze później dzięki "Supernatural" znalazłam samochód marzeń, czyli Chevy Impalę z 1967 roku <3

Jak sobie radzę na mechaniku? Radzę sobie świetnie, choć spodziewałam się, że zrezygnuję, bo nie dam rady. A jednak dzięki determinacji, stalowych nerwach i dużej dozie zamiłowania do tego, co robię udało mi się dobrnąć do 3 klasy Nie było jakoś super trudno. Wystarczy to naprawdę bardzo lubić

Jak to się mówi "jeśli kochasz to, co robisz, to nigdy nie będziesz pracował"

W tym tygodniu mam pierwszy egzamin zawodowy M.18, czyli głównie mechanika. W tym tygodniu mam teorię, a 23 stycznia mam praktyczny

Jestem jedyną dziewczyną w klasie, ale dla mnie to i lepiej Narzekać na chłopaków nie mogę, bo żyjemy w zgodzie jak powinno w klasie być

Co rodzice na moją decyzję? Byli zdziwieni. A nawet zszokowani Ale potem przekonali się, że chcieć to i móc

Jeśli ten wpis się podobał, to chętnie podzielę się większą ilością takich historii

  • awatar rozpisana94: Nieźle! Mój brat chodzi do takiej klasy, ale średnio się odnajduje niestety...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Abo 50 seasons wzięło się od:

50 - od pięćdziesięciu stanów USA

Seasons - "Season" bo kojarzy się mi z porami roku, które się od siebie różnią i każda z nich jest piękna na swój sposób Zupełnie tak jak stany się od siebie różnią. Każdy ze stanów ma swój własny urok i dlatego tak, a nie inaczej nazywa się ten blog :3



  • awatar 50 seasons: @Alicja_i_Alina: @Blinky: Bardzo dziękuję za miłe komentarze! ;3
  • awatar Alicja_i_Alina: Początki są zawsze trudne. Nazwa jest bardzo interesująca! Powodzenia :-)
  • awatar Blinky: Ale ślicznie to ujęłaś. ♥ Tak btw powodzenia w blogowaniu! ;DDD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›